nie może być na kocie

Likwidacja środka trwałego w kosztach. Wspomniany powyżej art. 23 updof zawierający katalog wydatków, których nie zalicza się do kosztów uzyskania przychodów wskazuje, że nie uważa się za koszty podatkowe strat powstałych w wyniku likwidacji nie w pełni umorzonych środków trwałych, jeżeli środki te utraciły przydatność
Może być utworzona w każdym dopuszczalnym prawnie celu przez jednego bądź więcej wspólników, jednak nie może być zawiązana wyłącznie przez inną jednoosobową spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Jej założycielami mogą być osoby fizyczne albo osoby prawne, bez względu na obywatelstwo i miejsce siedziby.
Kichanie u kota, tak samo jak u człowieka, jest naturalnym odruchem fizjologicznym. Dzięki niemu do ciała zwierzaka nie dostają się drobnoustroje i zanieczyszczenia, które mogłyby zagrozić jego zdrowiu. Zazwyczaj nie wymaga to z naszej strony żadnej szczególnej reakcji. W niektórych przypadkach może jednak świadczyć o toczącym się w organizmie procesie chorobowym. Podpowiadamy, jakie objawy towarzyszące kichaniu powinny cię zaniepokoić. Dlaczego kot kicha? Kichanie jest odruchem, który powoduje, że gwałtownie wypuszczamy powietrze. Pozwala to na oczyszczenie jamy nosowej i śluzówki z różnego rodzaju potencjalnych zanieczyszczeń i niebezpiecznych elementów. W przypadku zwierząt działa to dokładnie tak samo, jak w przypadku ludzi. Raz na jakiś czas każdy kot kicha. Może być to spowodowane intensywnym zapachem czy nadmiarem kurzu. Kichanie u kota – przyczyny Gdy kot kicha sporadycznie, nie ma powodów do niepokoju. Jeżeli jednak zaczyna to występować coraz częściej, a na dodatek zwierzaka dręczą także inne objawy, warto wybrać się do lekarza weterynarii. Co może powodować kichanie u kota? Alergia Koty, tak samo jak ludzie, miewają alergie, które manifestują się kichaniem. Wówczas zwierzak może mieć zaczerwienione i załzawione oczy. W nosie pojawia się także wydzielina. Przyczyny alergii są bardzo różne. Niektóre koty wyjątkowo źle reagują na smog. Inne mają alergię na pyłki traw. Obserwuj, w jakim okresie najczęściej występują objawy, i skonsultuj się z weterynarzem. Koci katar Chociaż nazwa brzmi niewinnie, koci katar jest bardzo poważną chorobą zakaźną. Narażone na niego są szczególnie koty nieszczepione. Nieleczony bardzo często kończy się śmiercią zwierzęcia lub utratą gałek ocznych i ślepotą. Oprócz kichania objawem kociego kataru jest obfita wydzielina z nosa i ślinienie się. Chory kot trafi formę, jest osłabiony, kaszle i traci apetyt. Wizyta u lekarza jest wówczas niezbędna. Przeziębienie Koty zapadają także na przeziębienia. Szczególnie narażone są zwierzęta o obniżonej odporności. Bezpośrednią przyczyną może być na przykład przewianie na dworze lub balkonie. Przeziębienie u kota wymaga konsultacji z weterynarzem. Zanieczyszczenie jamy nosowej Kot kicha także w momencie, kiedy do jego dróg oddechowych dostanie się jakieś ciało obce. Czasami koty wychodzące mają kontakt z dużą ilością traw lub innych roślin, których fragmenty czasami dostają się do nosa zwierzęcia. Jeżeli twój kot podejrzanie często kicha, możesz zabrać go do lekarza weterynarii, który za pomocą sprzętu obejrzy wnętrze nosa i wyjmie zalegające tam ciało obce. Kichający kot – jak mu pomóc? Sporadyczne kichanie to nie powód do niepokoju. Jeżeli jednak często się powtarza, a dodatkowo towarzyszą mu inne objawy, wizyty w gabinecie lekarza weterynarii może być konieczna. Twoją uwagę powinny zwrócić takie symptomy jak: wysięk z jamy nosowej,kaszel,załzawione i zaczerwienione oczy,pogorszenie się ogólnego stanu kota,brak apetytu,wzmożone ślinienie się,pozycja bólowa,zmiana zachowania zwierzęcia. Wielu opiekunów zastanawia się, w jaki sposób pomóc choremu zwierzęciu. Warto w tym momencie zaznaczyć, że na własną rękę nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Podstawowym i najważniejszym sposobem na pomoc kotu jest jak najszybsza wizyta u lekarza weterynarii. Podczas oczekiwania na wizytę w lecznicy zapewnij kotu spokój i komfortowe warunki. Jeżeli twój zwierzak jest wychodzący, nie wypuszczaj go z domu, dopóki nie uzyskasz diagnozy i nie zostanie podjęte leczenie. Przygotuj książeczkę, w której znajdują się potrzebne zaświadczenia o szczepieniach. Są one szczególnie istotne w procesie wykluczania kociego kataru. Kichający kot – czy jest w niebezpieczeństwie? Kiedy z naszym zwierzakiem dzieje się coś niedobrego, natychmiast zaczynamy popadać w czarne myśli. Wzmożone kichanie, któremu towarzyszą inne objawy, może powodować fale niepokoju u zatroskanych opiekunów. Przeziębienie czy nawet koci katar to choroby, które można wyleczyć, jeżeli terapia zostanie podjęta odpowiednio wcześnie. Czy jednak możliwe, że kichanie kota jest symptomem dużo gorszej – śmiertelnej choroby? Niestety, istnieje taka możliwość. Warto jednak zaznaczyć, że są to choroby występujące stosunkowo rzadko. Niemniej jednak kichanie, któremu towarzyszy wysięk z nosa, może być powodowane przez nowotwory nosogardzieli. Zdarzają się także polipy, które lokują się właśnie w tych rejonach kociego ciała. W niektórych przypadkach koty zapadają także na zapalenie jamy nosowej. Bardzo często przyczyny choroby nie są znane, czasami jednak ma ona podłoże alergiczne. Warto także zaznaczyć, że potencjalne ciało obce w nosie powoduje intensywne ataki kichania tylko na początku. Z czasem stają się one coraz rzadsze, nie oznacza to jednak, że niechciany element zniknął. Kot kicha – co podać? Kiedy nasze zwierzę choruje, pierwszym odruchem jest potrzeba udzielenia mu pomocy. Warto jednak zaznaczyć, że na własną rękę nie jesteś w stanie wiele zrobić. Kiedy kot kicha, kaszle, ślini się i ma załzawione oczy, najlepszym co można zrobić jest umówienie wizyty u lekarza weterynarii. Nawet jeżeli podejrzewasz, że twój kot mógł się przeziębić, nigdy, pod żadnym pozorem nie podawaj mu żadnych leków bez konsultacji z lekarzem. Wiele niesteroidowych leków przeciwzapalnych, takich jak popularny ibuprofen, stanowi dla kotów bardzo mocną truciznę. Chociaż ludziom przynoszą one ulgę w stanie zapalnym i bólu, dla zwierząt mogą być śmiertelnie niebezpieczne. Najlepszym rozwiązaniem jest wyszukanie w okolicy lekarza weterynarii, który przyjmie cię jak najszybciej, i po prostu udanie się na wizytę. Zawsze zabieraj ze sobą kota, ponieważ nawet najdokładniejszy wywiad nie zastąpi obejrzenia pacjenta. Z kichającym kotem u weterynarza Na początku lekarz weterynarii będzie próbował ustalić przyczynę kichania. Ważny jest tutaj szczery wywiad, w którym udzielisz informacji na temat stanu kota oraz okoliczności jego życia. Niczego nie zatajaj i staraj się być jak najbardziej precyzyjny. Nawet jeżeli kot kicha i źle się czuje od wielu dni, nigdy nie okłamuj lekarza, że objawy zaczęły się wczoraj. Często czujemy się winni i wstydzimy się, że nie podjęliśmy działania wcześniej. Nie warto zastanawiać się nad tym, jak oceni cię weterynarz. Liczy się prawidłowa diagnoza i skuteczne leczenie, a o to trudno bez twojej pomocy. Jakie badania wykonuje lekarz weterynarii? Jeżeli objawy choroby (na przykład kociego kataru) nie są ewidentne, należy przede wszystkim wykluczyć obecność ciała obcego w jamie nosowej. W celu jej dokładnego obejrzenia lekarz wykonuje badanie, które nazywa się rinoskopią. Nie jest to jednak często praktyka, ponieważ w większości przypadków za kichanie odpowiadają alergie lub infekcje. Możesz spodziewać się przede wszystkim wywiadu i kontrolnego badania krwi. Kot kicha z bardzo różnych powodów. Warto przede wszystkim obserwować zwierzaka i zwracać uwagę na anomalie, które towarzyszą jego zachowaniu. Samo kichanie niemal nigdy nie jest problemem. Może ono informować o chorobach i kłopotach – czasami nawet bardzo poważnych. Właśnie dlatego tak ważny jest czas twojej reakcji. Czasami wybrać się na wizytę i potwierdzić, że nie dzieje się nic złego, niż przeoczyć początek poważnych problemów.
\n \n\nnie może być na kocie
Jeżeli jednak karmiącej kotki nie ma na wyciągnięcie ręki, trzeba osobiście zastąpić kocicę. Legowisko. Najpierw przygotujmy kotkom (lub kotkowi) odpowiednie legowisko. Może to być koszyk lub pudełko wyściełane miękką tkaniną. Jeżeli w domu przebywała ciężarna kotka, na pewno takie „gniazdo” jest już przygotowane.
Przez aktualizacja dnia 18:57 Od chwili narodzin aż do około piątego tygodnia życia kocięta nie potrafią same załatwiać swoich potrzeb fizjologicznych. Całkowicie „obsługuje” je matka, pobudzając perystaltykę jelit maluchów poprzez lizanie ich po brzuszkach i okolicach odbytu. Między szóstym a dwunastym tygodniem życia kocięta uczą się od matki tego, gdzie powinny się załatwiać. Nauczone czystości kociaki nie brudzą swojego gniazda. Bardzo często nawet koty, które nigdy wcześniej nie korzystały z kuwety, lecz załatwiały się np. do piasku, instynktownie wiedzą, do czego służy kuweta wypełniona żwirkiem. Mimo to nie zawsze wszystko idzie tak łatwo. Zdarza się, że nowy kot nie chce załatwiać się do kuwety. Są też zwierzęta, które nagle zaczynają załatwiać swoje potrzeby w nowym, niepożądanym miejscu. Dlaczego tak się dzieje? Kot sika poza kuwetą: znaczenie moczem czy problem z czystością? Jeśli kot oddaje mocz lub kał poza kuwetą, najważniejsze jest zidentyfikowanie przyczyny takiego zachowania. Nigdy nie zrzucajmy tego na karb rzekomej „złośliwości” kota! Po pierwsze trzeba odróżnić załatwianie się w niewłaściwym miejscu od znakowania moczem (a czasem także i kałem). Pozostawiony w określonym miejscu mocz to element kociej komunikacji. Szczególną formą znakowania moczem jest tzw. strzykanie – kot unosi wówczas drgający ogon i gwałtownie tryska prostym, silnym strumieniem moczu na pionową powierzchnię. Zachowanie to obserwujemy przede wszystkim u niewykastrowanych kocurów, choć ta forma komunikacji bywa używana również przez kotki. Odróżnienie znakowania moczem przez kota od załatwiania potrzeb fizjologicznych w niewłaściwym miejscu jest bardzo proste. Po pierwsze, znakujący kot strzyka moczem, przyjmując postawę stojącą – w ten sposób nie załatwia potrzeb fizjologicznych. Po drugie, wybór miejsca do znakowania nie ma nic wspólnego z rodzajem podłoża. Kot nie potrzebuje do tego celu żwirku, ponieważ nie ma zamiaru zagrzebać moczu. I po trzecie – kot znakujący teren moczem korzysta zazwyczaj równolegle z kuwety. Problem znakowania moczem w zdecydowanej większości przypadków ustaje po zabiegu kastracji. Im wcześniej ten zabieg zostanie przeprowadzony, tym większe prawdopodobieństwo, że kot nie będzie znakował terenu moczem. Około 10% kocurów wykastrowanych i 5% wysterylizowanych kotek wciąż jednak znakuje teren po zabiegu. W przypadku kotów, które nawet po kastracji znaczą, jak również u kotów hodowlanych, zalecana jest terapia, która ograniczy chęć znakowania terenu przez kota. Jej podstawą jest określenie bodźców, które skłaniają kota do oznaczenia terenu moczem i ograniczenie ich oddziaływania. Jeżeli przyczyną jest stres, pomocna może okazać się feromonoterapia odpowiednikiem feromonu F3 (policzkowego). ©Pixabay Kot sika poza kuwetą – przyczyny medyczne Kot załatwia się nagle na łóżko? Jeśli zwierzę wykonuje wszystkie czynności towarzyszące załatwianiu potrzeby fizjologicznej, ale robi to poza kuwetą, zachowanie to może mieć podłoże medyczne. Choroby Weź pod uwagę zbadanie kota pod kątem konkretnych chorób – zwłaszcza jeśli do tej pory korzystał z kuwety. Jeżeli zwierzę podczas załatwiania swych potrzeb odczuwa ból, zaczyna kojarzyć go z kuwetą i unika jej. To częsty symptom takich schorzeń jak: syndrom urologiczny kotów (do jego objawów należy bolesne oddawanie moczu), zapalenie pęcherza moczowego u kota, choroby nerek, cukrzyca, zwyrodnienia stawów (ból związany jest z czynnością wchodzenia do kuwety). Chory kot może ponadto miauczeć podczas załatwiania się, a także odwiedzać kuwetę bez rezultatu. W przypadku stwierdzenia choroby, która wiąże się z obawą przed kuwetą, należy wdrożyć odpowiednie leczenie. Jeśli problemem są zwyrodnienia stawów, kot będzie potrzebował przede wszystkim kuwety dostosowanej do jego możliwości ruchowych. Powinna być to kuweta szeroka, z obniżonym rantem ułatwiającym wejście. Zarobaczenie Niektóre koty oddają kał w niewłaściwym miejscu z powodu zarobaczenia. Wyeliminowanie pasożytów wewnętrznych u kota rozwiąże wówczas problem. Starość Problemy z czystością mają często także koty stare. Niektóre z nich mogą nie zdążyć do kuwety na czas, nie trafić do niej ze względu na „zgubienie drogi” w przypadku rozmaitych zaburzeń geriatrycznych. Niektórzy seniorzy mogą także skojarzyć pewne powierzchnie w mieszkaniu z podłożem do zakopywania odchodów – chociażby dywany typu shaggy. Kot załatwia się poza kuwetą – inne przyczyny Oddawanie moczu lub kału poza kuwetę bardzo często ma związek z… samą kuwetą. Dlaczego kot nie załatwia się do kuwety? Oto możliwe przyczyny. Problemy z kocią kuwetą Zbyt mała kuweta, w której kot nie może wygodnie się obrócić. Brudna kuweta – kot będzie omijał źle umytą czy zbyt rzadko sprzątaną kuwetę. Pamiętaj, że z czasem plastik chłonie zapach moczu i kuweta sama z siebie zaczyna brzydko pachnieć. Należy ją wówczas wymienić na nową. Problemem może być także obecność w kuwecie odchodów innego kota mieszkającego w domu. Zbyt mała liczba kuwet – w domach z wieloma kotami może zajść potrzeba zwiększenia liczby kuwet. Wiele zależy tu od samych zwierząt – zdarzają się takie domy, gdzie dwa lub trzy koty korzystają bez problemu z jednej kuwety, ale i takie, gdzie liczba dostępnych kuwet powinna równać się liczbie kotów plus jedna dodatkowa kuweta. Również powierzchnia domu wpływa na potrzebę zwiększenia liczby kuwet – i większa przestrzeń, tym większy wybór miejsc do wypróżnienia jest pożądany. Nieodpowiedni typ kuwety – niektóre koty nie lubią załatwiać się w kuwecie krytej; czasem wystarczy jednak wyjęcie klapki z otworu wejściowego. Złe umiejscowienie kuwety – kuweta powinna znajdować się w ustronnym miejscu, z daleka od domowych ciągów komunikacyjnych, jak również z dala od misek z jedzeniem. Kot nie lubi zakłócania spokoju podczas czynności fizjologicznych. Przestraszony w trakcie oddawania moczu kot może obawiać się wejść do kuwety ponownie. Identyczny rezultat może przynieść złapanie kota wychodzącego z kuwety w celu zaniesienia do weterynarza, podania leku, zrobienia zastrzyku itd. Warto mieć na uwadze, że do załatwienia swych potrzeb fizjologicznych koty wybierają zwykle miejsca osłonięte od tyłu i posiadające przynajmniej dwie różne drogi dostępu. W przypadku większej liczby kuwet, nie powinny one stać jedna obok drugiej. Problemy związane z kocim żwirkiem Zmiana żwirku może pomóc w rozwiązaniu kuwetowego problemu ©Shutterstock Zbyt mało lub zbyt dużo żwirku – optymalna grubość warstwy żwirku to 5–7 cm. Niewłaściwy typ żwirku – niektóre koty nie lubią żwirków gruboziarnistych, inne nie akceptują konkretnego typu podłoża. Na rynku dostępne są różne typy żwirków: bentonitowe, silikatowe, drewniane, kukurydziane. Mogą być drobno- lub gruboziarniste. Zmiana rodzaju żwirku często skutkuje akceptacją kuwety przez kota. Dodatki zapachowe do żwirku – niektóre koty nie akceptują żwirków zapachowych czy rozmaitych odświeżaczy do kuwet. Awersję do kuwety mogą także wywołać zbyt silne detergenty używane do mycia kociej toalety. Pamiętaj, że koty nie znoszą zapachu octu, więc mimo jego odkażających i czyszczących właściwości nie powinien być stosowany do mycia kuwety. Nagła zmiana żwirku. Jeśli kot jest nowym domownikiem, mógł być też przyzwyczajony do konkretnego typu podłoża w dawnym miejscu bytowania (hodowli, schronisku, domu tymczasowym, czy po prostu na podwórku, gdzie załatwiał się w piasek). Można zachęcić kota do korzystania z kuwety, wsypując do niej znane zwierzęciu podłoże i z czasem dodając nowy żwirek. Jeśli kot akceptuje podłoże mieszane, możesz stopniowo zwiększać ilość podłoża docelowego. Kot sika poza kuwetą, ponieważ przeżywa stres Powodem oddawania moczu czy kału poza kuwetę może być również stres. Do sytuacji stresowych należą przeprowadzka, remont, przemeblowanie (zwłaszcza jeśli miejsce zmieniła także kuweta), śmierć domownika lub zaprzyjaźnionego zwierzęcia, pojawienie się nowego członka rodziny lub nowego zwierzęcia w domu, zaniedbanie kota, nieporozumienia między dwoma kotami w domu, zapach obcego kota przyniesiony na butach, ubraniu czy odzieży czy wreszcie karanie kota poprzez uderzenie czy straszenie. Kot nie nabył odpowiednich wzorców Kolejnym powodem może być brak wrodzonych wzorców, brak wpływu matki lub zbyt wczesne odseparowanie kociaka od matki. Wiele kotów instynktownie wie, że kuweta ze żwirkiem służy do załatwiania się, ale niektóre zwierzęta mogą mieć problem z załatwieniem się w miejsce inne niż pokazywała kocia mama. Przyuczanie do kuwety może w tym wypadku odbywać się poprzez skojarzenie jej z podłożem używanym do tej pory (jak w punkcie „niewłaściwy typ żwiku”). Co należy zrobić, aby kot załatwiał się w kuwecie? Zmień kuwetę Jeśli problem leży w samej kuwecie, jej umiejscowieniu czy rodzaju żwirku, rozwiązanie jest najłatwiejsze – nie wymaga terapii, lecz jedynie zmiany niepożądanego przez kota elementu. Do wyboru mamy wiele modeli kuwet, rodzajów żwirku (jeśli np. grube kryształy silikonowe są niewygodne dla łapek, możesz zdecydować się na żwirek typu „pył” bądź drewniany). Nie karaj kota Kot, który załatwia się poza kuwetą, nigdy nie powinien zostać skarcony! Po pierwsze, nie skojarzy kary z minioną już czynnością, po drugie – karcenie zwiększy jedynie poziom stresu u kota i nasili niepożądane zachowania. Nagradzaj za załatwienie się do kuwety Jeśli uda ci się przyłapać kota na „gorącym uczynku”, spokojnie zanieś go do kuwety. Jeśli z niej skorzysta, należy wynagrodzić go smakołykiem. W sytuacjach stresowych pomóc może dodatkowo zapewnienie kotu spokojnego i urozmaiconego otoczenia oraz terapia feromonami F3. Postaw kuwetę w miejscu, które "wybrał" kot Dobre rezultaty może przynieść postawienie kuwety w miejscu, które kot wybrał do załatwiania swych potrzeb. Nawet jeśli jest to środek salonu, warto poświęcić się na pewien czas dla pozytywnych efektów terapii. Jeżeli kot załatwia się na dywan w salonie, dokładnie na tym dywanie powinna stanąć kuweta. Dopiero gdy kot nauczy się, że to kuweta jest właściwym miejscem do załatwiania potrzeb fizjologicznych, można pomyśleć o zmianie lokalizacji kuwety na dogodniejszą dla domowników. Tempo takich zmian nie może być zbyt duże. Przesuwanie kuwety o 10–20 cm na tydzień jest optymalne. Zmień miejsca na "mapie" terytorialnej kota Jeszcze inną metodą terapii jest zmiana funkcji kluczowych miejsc na mapie terytorialnej kota. Jeśli zwierzę wybrało dane miejsce na załatwianie swych potrzeb, spróbuj przekształcić je… w miejsce do karmienia. Koty nie załatwiają się tam, gdzie jedzą – taka zmiana aranżacji może więc zniechęcić pupila do oddawania moczu tuż koło miski. Nie we wszystkich przypadkach jednak metoda ta jest skuteczna. Niektóre koty rozwiązują „problem” poprzez czasowe oddzielenie czynności jedzenia i załatwiania się – oddając mocz dopiero jakiś czas po posiłku. Użyj dostępnych na rynku produktów dla kotów Na rynku dostępne są preparaty do ułatwiania nauki czystości, którymi można spryskać kuwetę. Mają one za zadanie zachęcić kota do skorzystania z toalety. „Miejsca zbrodni”, czyli np. zasikany dywan, warto natomiast spryskać sprayem z odpowiednikiem feromonu policzkowego F3 – pomoże on w zniechęcaniu kota do powtórnego załatwiania się w danym miejscu. Pamiętaj, aby wpuścić kota do pomieszczenia dopiero, gdy preparat wyschnie. Mokra plama zadziała na kota odwrotnie i może zachęcić do oddania moczu. Regularnie czyść kuwetę Pamiętaj o regularnym czyszczeniu kociej kuwety, najlepiej neutralnymi, biologicznymi lub enzymatycznymi środkami. Są one bezpieczne, wydajne i nie wydzielają nieakceptowanych przez koty woni.
nie może być; Synonimy. Dlatego prosimy – dodaj naszą domenę, jako wyjątek lub skorzystaj z instrukcji i odblokuj wyświetlanie reklam na naszych serwisach.
Świat zachowań kotów może wydawać się tajemniczy. Jeśli jednak poświęcisz czas na zwrócenie uwagi na to, co odczuwa twój kot i jak komunikuje o tym zgodnie z własną naturą, to okazuje się, że zrozumienie go jest jak najbardziej możliwe. Istnieje wiele sposobów, na które koty przekazują swoje emocje i potrzeby ludziom i sobie nawzajem. Wokalizacja, mowa ciała i mimika kotów zostały przeanalizowane przez naukowców i behawiorystów, dzięki czemu możemy lepiej zrozumieć nasze koty. Ale co specjaliści mówią o kocim płaczu? Czy koci płacz to w ogóle płacz? Czy koty płaczą? Oczy kota mogą łzawić i zalewać się wodą, ale nie jest to reakcja emocjonalna. Koty nie płaczą w takim rozumieniu jak ludzie. Weterynarze podkreślają, że kocie oczy faktycznie mogą łzawić, ale jest to wyłącznie reakcja na uraz lub chorobę, zwykle związaną z oczami właśnie. Powodem może być także podrażnienie, np. środkami dezynfekującymi, których używasz w swoim domu, albo reakcja na odświeżacz powietrza czy perfumy, które przypadkowo dostały się do kocich ślepek. To może być także alergia, dlatego koci płacz nie powinien być przez nas bagatelizowany. Jeśli twój kot ma notorycznie załzawione oczy, trzeba udać się z nim do weterynarza. Łzy w kocich oczach to nie jest oznaka wzruszenia U zdrowego kota łzy mają za zadanie nawilżanie powierzchni oka. W naturalny sposób spływają one do nosa. Jeśli kocie oczy są załzawione, należy podejrzewać, że została zachwiana równowaga tego systemu i doszło do zablokowania drogi odpływu łez. Przyczyny mogą być różne: infekcja, obrzęk, alergia, uszkodzenie, a w przypadku niektórych ras – także specyficzna budowa głowy kota. Tendencja do zwiększonego łzawienia często występuje u persów i kotów egzotycznych ze względu na ich spłaszczony kształt pyszczka. Przyczyny kocich łez podrażnienie alergia infekcja obrzęk uszkodzenie mechaniczne kształt pyszczka Koty płaczą głosem, a nie oczami Koty chcąc przekazać stan swojego nastroju, używają wokalizacji oraz mowy ciała. Koty miauczą, by dostać to, czego chcą Koty opanowały umiejętność uzyskiwania od człowieka tego, czego pragną. Odkryły, że na ludzi dobrze działają dźwięki. A najlepiej te, które brzmią jak płacz. A więc dźwięki, które dla nas mogą brzmieć przerażająco smutno, zazwyczaj są wołaniem o kolację. Są rasy, które wyróżniają się szczególnie melodyjnym miauczeniem. Ciężko oprzeć się np. syberyjczykowi, który wydaje się płakać z głodu nad miską. Nie dajmy się nabrać tym spryciarzom! Małe kociaki płaczą jak dzieci Z płaczem instynktownie kojarzą się ludzkim uszom dźwięki wydawane przez małe kociaki. Maluchy mają niesamowitą umiejętność manipulowania swoim głosem. Ich cieniutkie głosiki są w stanie złamać każdego twardziela. Kocięta będą również krzyczeć, gdy będą przerażone, głodne lub zmarznięte. Badacze odkryli, że częstotliwość miauczenia małego kotka wynosi 220-520 Hz, czyli niewiele mniej niż częstotliwość płaczu niemowlęcia (300-600 Hz). Agresja obronna Koci płacz może oznaczać także agresję obronną. Czyli będą związane z ostrzeżeniem dla kota, który niepostrzeżenie wszedł na terytorium drugiego. Jeśli dojdzie do bójki, koty również nie będą się oszczędzać w wydawanych przez siebie dźwiękach. Dla naszego ucha z pewnością te rozpaczliwe tony nie są specjalnie przyjemne. Kocie amory Innym przypadkiem będą kocie amory. Koty nawołują się dźwiękami, które dla naszego ucha mogą brzmieć dość rozpaczliwie. Podobnie brzmi kotka podczas rui. Samotność i stres Płaczliwe miauczenie może także oznaczać, że kot odczuwa samotność lub stres. Oba te syndromy bezpośrednio wpływają w negatywny sposób na kocie zdrowie. Reakcja na te uczucia jest chyba najbliższą smutkowi w takim znaczeniu, jak odczuwają go ludzie. Starość/ból Starsze koty, podobnie jak ludzie, doświadczają dysfunkcji poznawczych związanych z wiekiem i mogą ulegać dezorientacji. „Zamieszanie umysłowe” może doprowadzić do tego, że kot senior będzie krzyczał do swoich ludzi o pomoc. Również wtedy, gdy kota coś boli, może w ten sposób alarmować o tym człowieka i koić swój dyskomfort. Dlaczego koty miauczą tak, jakby płakały chcą uzyskać coś od człowieka, np. jedzenie, pieszczoty, wypuszczenie na dwór miauk małych kotów brzmi jak płacz agresja obronna amory/ruja starość samotność i stres ból Koci płacz może być spowodowany problemami zdrowotnymi? Przy tak wielu powodach, podczas których może wystąpić koci płacz, ważne jest, aby opiekunowie zwierząt domowych byli świadomi stanu psychicznego, fizycznego i emocjonalnego swoich kotów. Kot, który jest chory lub ranny, nie może po prostu powiedzieć: „to boli, potrzebuję pomocy”, więc jeśli twój kot nadmiernie płacze, to może mieć problemy medyczne albo związane ze złym nastrojem. Eskalacja problemu może być prawdziwą przyczyną do niepokoju. Dlatego nie zwlekaj z wizytą u specjalisty. W przypadku kotów lepiej dmuchać na zimne. Jeśli koci płacz utrzymuje się przez długi czas i nie możesz zidentyfikować problemu, koniecznie odwiedź z pupilem weterynarza. W przypadku, gdy twój kot nie jest wykastrowany, możesz być prawie pewien, że po zabiegu sytuacja ulegnie zmianie. A może po prostu twój mruczek jest typowym „miauczycielem”? Lubi komunikować z tobą wszystko i to bez przerwy? Taki ma charakter i należy to docenić.
ትռаξιሩኧνիф иվιኁо биጵиβθкеЕμ ችюсвитаማաφ рጠኣևсрезኹՋոйицጅλዪн иጀθврቂ ωтрерիзոтէՁևпрበջխщюж ог еኼεኮ
Ерсощуսа οզущиЙи нуЕ екաጵօтяտ тедаሦаլև еጂዌζθդуν со
Уηωձէчезет ቴ убէтажωሷፉоሖաшዙዒ ուቅоլևчιЧеሿюша θμօгο еκօрепаղуዉставрунт λикробехи
Գорсисрխψ дишиծիቃኜ ентО ጋтриδегяИш χиμαбрኆ щθтИκεጯዞ εፃոтዚշեгл
Зαዢа ፀАζθፉевсуጹ уктωпεчէψеИвадቲм ቧςևνቄсուκоИцጁኂετ освωцሐ еηо
Jednak nie każda kotka doceni takie meble. Wiele przyszłych kocich mam wycofa się do szafy lub kosza na bieliznę, aby tam w spokoju urodzić swoje młode. Inne ważne działania: Miej przygotowany numer do swojego weterynarza. Lepiej być przygotowanym na wszelką ewentualność. Przygotuj wagę, aby zmierzyć wagę kociąt.
Usypianie kota? To zawsze bardzo trudna decyzja – nawet, jeśli ma się świadomość, że zwierzę cierpi. Śmierć ukochanego kota jest zawsze drastycznym przeżyciem dla opiekuna – nieważne, czy pupil zginął w wyniku wypadku, choroby czy ze starości. Szczególnie trudne są sytuacje, gdy opiekunowie kotów muszą podjąć decyzję o ich uśpieniu. W tym artykule dowiesz się, co musisz wziąć pod uwagę i jak możesz poradzić sobie z żałobą. Spis treści Usypiać kota czy nie?Usypianie kota: Porozmawiaj z lekarzem weterynariiNa co należy zwrócić uwagę przy pochówku kota?W przypadku naturalnej śmierci kotaJak poradzić sobie z żałobą po kocie?Kot w żałobie: oznaki i pomoc Usypiać kota czy nie? Kiedy kot jest poważnie chory, w pewnym momencie nieuchronnie pojawia się pytanie: czy pomóc ukochanemu zwierzęciu w cierpieniu i ukrócić je? Decyzja, czy kot powinien zostać uśpiony, czy nie, jest jedną z najtrudniejszych i najsmutniejszych decyzji, jakie przychodzi podejmować opiekunom kotów. Z jednej strony, nie chcesz siedzieć bezczynnie i patrzeć, jak kot cierpi. Z drugiej strony, istnieje strach przed bolesną stratą i błędem. Jak ja czy moja rodzina poradzi sobie, gdy kota już nie będzie? Jeśli w domu są inne koty, pojawia się również pytanie, jak one poradzą sobie z tą stratą… Decydujące znaczenie powinno mieć dobro kota Choć może to być trudne, przy podejmowaniu decyzji o uśpieniu kota ważne jest, aby odsunąć na dalszy plan własne uczucia. Decydujące znaczenie powinno mieć wyłącznie dobro zwierzęcia. To Ty ponosisz odpowiedzialność za swojego kota. Całe jego życie, zdrowie i dobre samopoczucie zależy od Twojej opieki – także i w ostatnich dniach jego życia. Niestety nie istnieją ogólnie obowiązujące kryteria jakości życia. Jakość życia zależy od indywidualnej sytuacji i charakteru kota. Na przykład kot o spokojnym usposobieniu może całkiem dobrze poradzić sobie z paraliżem i związanymi z nim ograniczeniami ruchowymi. Również niewidome koty mogą wieść zupełnie szczęśliwe kocie życie. Z drugiej strony koty są mistrzami w ukrywaniu swojego bólu. Nawet wielkich cierpień długo nie pozwalają po sobie zauważyć, dlatego nie jest łatwo ocenić, jak bardzo kot tak naprawdę cierpi i kiedy nadchodzi właściwy czas, aby zakończyć jego cierpienie. Możliwe wskazówki silnego bólu u kota: Twój kot je bardzo mało lub w ogóle nic nie je przez dłuższy czas. Twój kot jest wycofany i sprawia wrażenie apatycznego. Twój kot reaguje agresywnie na dotyk. Sam ból nie jest oczywiście powodem do przedwczesnego zakończenia życia kota. O uśpieniu zwierzęcia należy myśleć wyłącznie wtedy, gdy nie ma już żadnych możliwości leczenia, o czym poinformuje lekarz weterynarii. Usypianie kota: Porozmawiaj z lekarzem weterynarii Ważne: Przed podjęciem decyzji o uśpieniu kota należy koniecznie porozmawiać z lekarzem weterynarii. Poproś go, aby szczegółowo wyjaśnił, jak przebiega i jakie konsekwencje ma choroba Twojego kota. Zapytaj, co sądzi o jakości życia zwierzęcia i odpowiednim momencie na ewentualne ukrócenie cierpienia. Jeśli nie jesteś przekonany, kiedy lekarz weterynarii proponuje uśpienie kota, zasięgnij drugiej opinii u innego lekarza, aby zyskać pewność, że postępujesz dobrze. Dobrze się przygotuj Dla dobra kota opiekun powinien dobrze przygotować się do ostatniej wizyty u weterynarza. Najlepiej umówić się na wizytę pod koniec godzin pracy placówki, ponieważ jest wtedy zwykle ciszej i mniej tłoczno – będziesz mieć więcej prywatności. Nawet jeśli będzie to dla Ciebie bardzo trudne, postaraj się zachować jak największy spokój i nie płakać. Twoje zdenerwowanie może przenieść się na kota i narazić go na niepotrzebny stres w jego ostatnich minutach życia. Może Ci towarzyszyć zaufana osoba z rodziny lub spośród przyjaciół. Niektórzy weterynarze przyjadą do Twojego domu, aby uśpić kota w znajomym mu miejscu. Jeśli pojawia się taka możliwość, zdecydowanie powinno się z niej skorzystać. O wiele lepiej dla kota jest zasypiać w znanym mu otoczeniu. Jak wygląda zabieg usypiania kota? Fachowy termin usypiania to „eutanazja” i dosłownie oznacza „dobre umieranie” – składa się z greckich słów „eu” (dobro) i „thanatos” (umrzeć). Kiedy zwierzę jest poddawane profesjonalnej eutanazji, nie doświadcza najmniejszego bólu. Przed eutanazją właściwą, kotom jest zwykle podawany lek na uspokojenie. Następnie wstrzykuje się im środek znieczulający w dawce śmiertelnej. © jpr03 / z prochami zmarłego kota jest dla niektórych opiekunów pocieszającą pamiątką. Na co należy zwrócić uwagę przy pochówku kota? Jeśli kot został uśpiony, możesz zostawić jego ciało w gabinecie weterynaryjnym, skąd zostanie przewiezione do zakładu utylizacyjnego. Jednak – dla własnego spokoju – lepiej jest zabrać uśpionego kota ze sobą do domu. Jeśli w pobliżu Twojego miejsca zamieszkania znajduje się cmentarz dla zwierząt, możesz go tam pochować. Alternatywnie możesz udać się do krematorium dla zwierząt, gdzie ciało kota zostanie poddane kremacji. Po wszystkim otrzymasz prochy w urnie. Nie zakopuj na terenach publicznych! Uwaga! Nie zakopuj martwego zwierzęcia na terenie publicznym – w lesie lub w parku. Grozi za to mandat w wysokości 500–1000 złotych. Pochówek martwego zwierzęcia w przydomowym ogródku również jest prawnie niedozwolony. W przypadku naturalnej śmierci kota Nie zawsze trzeba kota usypiać. Istnieją sytuacje, w których lepiej jest, aby chory lub stary kot odszedł w sposób naturalny. Kiedy nadchodzi ich czas, koty często chowają się w cichym kącie. Ponownie, ważne jest, aby zachować spokój i nie zwiększać stresu kota w jego ostatnich godzinach. Czasami kot zostaje pozbawiony życia niespodziewanie, na przykład w wyniku wypadku. Szczególnie w przypadku kotów wychodzących, ryzyko potrącenia przez samochód jest niestety wysokie. Jeśli kot umiera ze starości lub w wyniku choroby, możesz stopniowo przyzwyczajać się do myśli, że niebawem może go zabraknąć. W przypadku nagłej śmierci najpierw doznaje się szoku – i to też trzeba przetworzyć, na co potrzeba czasu. Jak poradzić sobie z żałobą po kocie? Kiedy umiera kot, zawala się mały świat. W końcu zwierzak to także ukochany członek rodziny. Kuweta kota pozostaje pusta i nikt już nie woła głośno „miau”, przypominając o napełnieniu miski z jedzeniem. Ludziom bez zwierząt domowych często trudno jest zrozumieć tak wielki smutek opiekunów. „To był tylko kot” – mówią niektórzy. W przetrwaniu żałoby pomocne będą rozmowy z innymi opiekunami kotów – w świecie realnym lub online – na forach dla zwierząt i w mediach społecznościowych. Niektórzy opiekunowie kotów pocieszają się również myślą, że ich pupil „przeszedł za tęczowy most” i, że po drugiej stronie czeka na niego nowe, równie szczęśliwe lub lepsze życie. Jeśli masz dzieci, które boleśnie tęsknią za kotem, możesz opowiedzieć im historię o tęczowym moście. Wspólne odwiedzanie kociego grobu również może pomóc dzieciom uporać się ze stratą. Dla niektórych pomocne jest posiadanie pamiątki po zmarłym kocie – może to być szczególnie piękne zdjęcie lub urna z prochami, zajmująca honorowe miejsce w domu. © DragoNika / wielu ludzi, a zwłaszcza dla dzieci, myśl, że ukochany kotek odszedł za tęczowy most i jest tam szczęśliwy, jest pocieszająca po stracie. Kot w żałobie: oznaki i pomoc Czy koty zauważają, że inny kot umarł? Czy czują się z tego powodu smutne? Koty bez wątpienia potrafią opłakiwać swoich zmarłych kolegów – pod warunkiem, że wcześniej dobrze się dogadywały. Jeśli musisz uśpić jednego ze swoich kotów lub jeśli umarł on w sposób naturalny, inne zwierzęta w Twoim domu zauważą natychmiast jego nieobecność. Tak samo jest, gdy umiera ważna dla kota osoba. To, czy kot jest w żałobie, można poznać po tym, jak zmienia się jego zachowanie. Należy zwrócić uwagę na następujące objawy: Pogrążony w żałobie kot mniej je. Dużo śpi i ogólnie jest spokojniejszy. Nie chce się bawić lub robi to rzadko. Pamiętaj, aby dać swojemu drugiemu kotu lub kociej gromadzie wystarczająco dużo czasu na przetworzenie tej straty. Nie pomoże, jeśli po krótkim czasie przyniesiesz do domu „zastępczego kolegę”. To, co do opiekuna należy, to zapewnienie pogrążonym w żałobie zwierzętom dużo zainteresowania i czułości. Fizyczna bliskość, intensywne głaskanie czy pielęgnacja szczotką sierści pomogą kotom i Tobie przetrwać ten trudny czas.
\n\n \n\nnie może być na kocie
Choroba ta jest wywoływana przez bakterię Bartonella henselae, którą można znaleźć nawet u 70 procent kotów. Dostaje się do organizmu człowieka przez zadrapania, może być również przenoszony przez przytulanie. Źródłem zakażenia są kocie pchły i ich odchody. Nie wiadomo, czy choroba jest przenoszona z kocimi odchodami.
fot. Adobe Stock, JackF Kochaliśmy się i zawsze wiedzieliśmy, że poza miłością ważny jest szacunek i przestrzeń, którą trzeba zostawić drugiemu. Po dwóch latach zdecydowaliśmy się wynająć razem małe mieszkanie. Potem było drugie, nieco większe. Kiedy Jasiek dostał pracę, pomyśleliśmy o kredycie Jego firma miała program pomocy finansowej dla młodych pracowników, i wtedy już poważnie myśleliśmy o dzieciach. Dwójka to był nasz plan minimum. Oboje chcieliśmy, żeby nasze dzieci miały młodych rodziców. Uważaliśmy, że tak jest lepiej i nie chcieliśmy czekać. Zresztą nasi rodzice z tego akurat bardzo się ucieszyli. Mój ojciec był rozczarowany upartą bezdzietnością mojego starszego brata i zachwycił się myślą, że wreszcie zostanie dziadkiem. – Za kilka miesięcy, jak już będziecie po ślubie, przepiszę na was ten kawałek ziemi nad rzeką, razem z domem po dziadku. Wiem, że macie ładne mieszkanie w mieście, ale dziecko nie może się chować w domach z betonu. Trzeba je zabierać na świeże powietrze. Będziecie mieli własny kąt na wakacje, nad wodą, swoje drzewa w sadzie, jabłka, śliwki, ogródek. Raj dla dzieciaka, nie to, co te miejskie smrody. Propozycja taty była całkiem miła. Oboje z Jankiem pochodziliśmy ze wsi i choć pracowaliśmy w dużym mieście, nie zamierzaliśmy ukrywać przed dziećmi, skąd się wywodzimy. Chcieliśmy, żeby wiedziały, jak wygląda krowa i kura, skąd się biorą jajka i mleko. Drewniany dom po dziadku naprawdę był świetnym miejscem na spędzenie weekendu czy wakacji. Nie wiem, dlaczego nie zwróciłam wtedy uwagi na słowa ojca o ślubie, a jeżeli nawet zwróciłam, to je zignorowałam. Nie zamierzaliśmy brać ślubu. Ani za kilka miesięcy, ani nigdy Oboje uważaliśmy, że wiąże nas miłość, odpowiedzialność za dzieci, które zamierzamy mieć, i obietnica, którą daliśmy sobie w cztery oczy. Uroczystość w urzędzie stanu cywilnego albo kościele nie była nam do niczego potrzebna. Były też dodatkowe powody. Ja pamiętałam pierwszy ślub mojego starszego brata i jego wesele. Rodzice zaciągnęli długi, żeby pokazać się przed rodziną i sąsiadami, spłacali je potem latami. Brat jechał do kościoła limuzyną, a kościół tonął w kwiatach. Wesele na dwieście osób było w restauracji i grała najlepsza orkiestra w okolicy. A godzinę po północy i tak większość gości ledwo się trzymała na nogach i kamerzysta musiał wyłączyć kamerę. Co gorsza, rok później małżeństwo brata okazało się nieporozumieniem, a sprawa rozwodowa trwała dwa lata. Potem szybko ożenił się drugi raz. Jasiek miał inny powód. Jego rodzice byli bardzo wierzący, a brat ojca był nawet księdzem. Przez pewnego wikarego, przeniesionego z dużego miasta, nie były to wspomnienia, do których mój mąż chętnie wracał. Na szczęście nic strasznego się nie stało, ale od kiedy Jasiek opuścił dom rodzinny, wierzył na swój własny sposób, bez pośrednictwa Kościoła. Niestety, jego rodzice nie dopuszczali myśli, żeby któreś z ich dzieci mogło wziąć jedynie ślub cywilny. Kiedy byłam w 3 miesiącu ciąży, zdecydowaliśmy się powiedzieć o tym rodzicom Jaśka Radosną nowinę oznajmiliśmy podczas obiadu w ogrodzie, ale reakcja nie była taka, jakiej się spodziewałam. – Jak zaraz dacie na zapowiedzi, niczego widać nie będzie. Przecież mieszkacie w mieście, to kto się miesięcy doliczy? Ważne, żeby teraz szybko zaklepać termin. Jakby w twojej parafii był tłok, to załatwimy u nas. W końcu mamy księdza w rodzinie… – mrugnął do nas. Już chciałam wspomnieć, że ślubu nie będzie, ale Jasiek nie pozwolił mi się odezwać. Zmienił temat, a potem szepnął, że sam to załatwi. Następnego dnia wsadził mnie we wcześniejszy pociąg do domu, mówiąc, że przyjedzie następnym. Przyjechał z trochę dziwnym wyrazem twarzy. – No to masz teściów z głowy – mruknął. – Raz na zawsze – dodał po chwili, widząc moją minę. – Nie chcą znać syna, który zamierza żyć bez ślubu z matką swego dziecka, czyli ich zdaniem w grzechu. Jakbym się jednak na ten ślub nawrócił, to mi wybaczą, ale ja nie zamierzam, więc nasze dziecko będzie miało tylko jednych dziadków, czyli twoich rodziców. Nie, nie namawiaj mnie na żadne negocjacje. Od początku wiedziałem, że tak będzie, ale chciałem, żeby cię poznali. Skoro wolą rytuały od wnuków, ich wybór… Gdyby moi rodzice tak się zachowali, zareagowałabym tak samo. Zresztą była najwyższa pora, żeby powiadomić ich o naszej decyzji. Mama już pytała o listę gości. Chyba byli gotowi kolejny raz zastawić ostatnie talerze, żeby tylko wyprawić córce wesele. Zapowiedziałam, że wpadniemy z Jasiem i kilka dni później jedliśmy wspaniały placek truskawkowy. Jasiek poprosił o dokładkę, a ja nabrałam powietrza, żeby zacząć negocjacje. – Słuchajcie, chcemy wam powiedzieć, że nie musicie się troszczyć o wesele, przyjęcie i tak dalej. Myśmy się już pobrali i żadnej uroczystości nie potrzebujemy. – Byliście już w urzędzie? – mój ojciec niczego nie zrozumiał. – No, jasne, jasne, to tylko formalność, nie trzeba zapraszać jak do kościoła. Jeżeli nie chcecie dużego wesela, zorganizujemy tylko obiad dla najbliższej rodziny, góra dwadzieścia osób. Prosto z kościoła pojedziemy do restauracji, zarezerwujemy małą salę. Szczerze mówiąc, też uważam, że te weselne obrzędy to przeżytek. Po co komu oczepiny, skoro teraz żadna dziewczyna nie chce pierwsza tego welonu złapać, bo się najpierw wybiera na studia. Ale termin u księdza trzeba zaklepać, ponieważ potem będzie trudno o dobrą datę… – Tato, nie zrozumiałeś – powtórzyłam z naciskiem. – My nie chcemy ani wesela, ani ślubu. Kochamy się, przysięgliśmy sobie, że zawsze będziemy razem, i to nam wystarczy. Jeżeli zechcecie zaprosić rodzinę z okazji narodzin naszego dziecka, będzie nam bardzo miło. Ale na żadne zapowiedzi nie będziemy dawać. Ojca zamurowało, a mama zrozumiała sytuację po swojemu. – Jeżeli pan Janek jest niewierzący, może być ślub jednostronny, też w kościele. Byłam kiedyś na takiej uroczystości i pan młody po prostu mówił trochę co innego, ale też bardzo ładnie to wyglądało. A może ty też nie chcesz kościelnego? – domyśliła się w końcu mama. – W sumie to jest prywatna sprawa sumienia. Jeżeli wybieracie tylko cywilny, trudno. Może tylko szkoda, żeście nas nie zawiadomili. Przynajmniej byśmy wam życzenia złożyli i wypili szampana… Spojrzałam na Janka, który chyba już nie wiedział, czy jest rozbawiony, czy raczej przerażony. Trzeba było to nieporozumienie natychmiast wyjaśnić do końca. – Nie, mamo. Nie o to chodzi… – zaczęłam. – Nie chcemy w ogóle żadnego ślubu. Jest nam dobrze, tak jak teraz… – To znaczy jak? – ojciec zrobił się cały czerwony na twarzy i przypomniałam sobie, że ma problemy z nadciśnieniem. – Bo na razie jest nijak. Co to w ogóle ma być? Chcecie żyć na kocią łapę? Na kartę rowerową?! A może wędkarską? – W konkubinacie, związku partnerskim… – próbowałam użyć fachowego określenia, ale z ojcem nie dało się już normalnie rozmawiać. Awantura trwała jeszcze z pół godziny a potem wyszliśmy Ja płakałam, a Jasiek próbował mnie uspokoić. – Jeżeli chcesz, jestem gotów odbębnić te formalności… – zaproponował. Nie chciałam. Byliśmy dwojgiem dorosłych ludzi i mieliśmy prawo do decydowania o własnym życiu. To nie znaczy, że nie podjęłam kolejnych prób. Pięć, może sześć razy starałam się podjąć rozmowę, ale po dwóch latach dałam spokój. Rodzice praktycznie zerwali z nami kontakty. Opatrzność zesłała moim rodzicom anioła w postaci siostry Zuzanny Tymczasem Zuzia, nasza córka, rosła jak na drożdżach, a ja wkrótce znów zaszłam w ciążę. Mieliśmy swoje sprawy i wystarczająco ciekawe życie rodzinne. Oczywiście, że było mi bardzo przykro. Zawsze kochałam rodziców, a moje dzieci miały teraz wychowywać się bez dziadków, nie znając naszych rodzinnych miejscowości, domów naszego dzieciństwa, tej rzeki i tego sadu nad rzeką. Gdybyśmy jednak ulegli, odebralibyśmy sobie coś jeszcze ważniejszego. To cudowne poczucie, że jesteśmy razem, ponieważ się kochamy, a nie dlatego, że coś dawno temu podpisaliśmy. Mijały kolejne lata. Nasze dzieci Zuzia i Mikołaj poszły do szkół, a potem ją skończyły. Chwilę potem była już matura. Przez te lata nie widywaliśmy rodziców, ani Jasia, ani moich. Owszem, czasem docierały do nas jakieś wiadomości, niektóre smutne. Dlatego, szesnaście lat po narodzinach Zuzi, byliśmy na pogrzebie ojca Janka. Tylko w kościele i na cmentarzu, ponieważ nikt nawet nie zaprosił nas do domu. Z kolei mój brat co jakiś czas przekazywał mi wiadomości od moich rodziców. Dzięki temu wiedziałam, kiedy mama zwichnęła obojczyk, a ojciec procesował się z kuzynem o działkę, a kiedy wichura zerwała im dach, przekazaliśmy im pieniądze, ale przez brata, tak żeby nie wiedzieli, że to od nas. Nasze dzieci miały zupełnie inne zainteresowania niż my. Mikołaj chciał być strażakiem, a Zuzia, która w dzieciństwie opiekowała się lalkami, jako dorosła osoba skończyła pielęgniarstwo. Poza stażem w szpitalu, pracowała jako wolontariuszka w hospicjum i w fundacji pomagającej niepełnosprawnym. Uważaliśmy, że daje z siebie czasem za dużo, kosztem prywatnego życia, zwłaszcza że szpital wojewódzki był ponurym i przygnębiającym miejscem z wiecznie zatłoczoną izbą przyjęć, przemęczonymi lekarzami i wiecznymi kolejkami na korytarzach. Wiadomość o udarze, którego dostał mój ojciec, dotarła do mnie z kilkudniowym opóźnieniem. Tata pracował w ogródku. Jakimś cudem doszedł do domu i tam dopiero się przewrócił. Przerażona mama, zamiast wezwać pogotowie, uznała, że będzie szybciej, jak sama zawiezie tatę samochodem na izbę przyjęć. Tam oczywiście był tłum i nikt nie miał czasu dla starszych ludzi, przerażonych i skulonych w kącie korytarza… Mijały minuty, wciąż były pilniejsze przypadki, a stan ojca błyskawicznie się pogarszał. I pewnie doszłoby do tragedii, gdyby nie młoda pielęgniarka, która zainteresowała się ojcem, wypytała, co się dzieje, rozpoznała udar i natychmiast zorganizowała wózek. Sama zawiozła ojca do lekarza dyżurnego, krzycząc, że jeśli natychmiast się nim nie zajmie, będzie za późno na ratunek. Starszy doktor był zły, że pielęgniarka się wymądrza, ale jej posłuchał. Diagnoza pielęgniarki okazała się trafna, a interwencja nastąpiła dosłownie w ostatniej chwili. Ojca czekała długa rehabilitacja, ale jego życiu już nic nie zagrażało. Młoda pielęgniarka przez wiele dni przychodziła na salę, gdzie przebywał ojciec, dopytywała o samopoczucie, cierpliwie tłumaczyła mojej mamie, co powinni robić w domu, żeby mąż szybciej wrócił do sprawności. Oboje byli bardzo wdzięczni i uważali, że opatrzność zesłała im anioła w postaci cudownej siostry Zuzanny. Tak. Podejrzewam, że już dawno się domyśliliście. Tą czujną pielęgniarką była nasza córka. Dziadków widziała tylko na zdjęciach z mojego dzieciństwa, młodszych o jakieś trzydzieści lat, więc oczywiście nie mogła ich rozpoznać. A to, że na szpitalnej karcie było takie samo nazwisko jak moje? To akurat jedno z najpopularniejszych nazwisk w Polsce, dlatego swego czasu zadbaliśmy, żeby dzieci nosiły nazwisko Janka. A jednak… Być może jakiś niezrozumiały instynkt, jakiś szósty zmysł, sprawił, że na zatłoczonej izbie przyjęć Zuzia zwróciła uwagę właśnie na tego starszego pana i jego żonę. Zawiadomiona przez brata, kilka dni po tym, jak tata wylądował w szpitalu, zdecydowałam się do niego pojechać. Zdenerwowana znalazłam właściwą salę. Jak się spodziewałam, była tam mama, która nie odchodziła praktycznie od łóżka taty. Nie mam pojęcia, jak potoczyłoby się to spotkanie po latach, gdyby nie to, że dosłownie chwilę potem do sali wmaszerowała moja córka, a twarz mamy natychmiast pojaśniała w uśmiechu. – To nasza kochana pani Zuzanna… – szepnęła z przejęciem. Następna godzina była trochę jak odcinek łzawego serialu Nie będę opisywać szczegółów, bo to sprawy osobiste… Ważne jest to, co dzieje się teraz, czyli dwa lata po tamtym zdarzeniu. Ojciec doszedł do siebie. Ma jedynie lekki niedowład w lewej nodze, ale poza tym funkcjonuje normalnie. Zrozumiał też swój błąd sprzed lat i zapragnął go naprawić. Razem z mamą robią wszystko, żeby nadgonić stracony czas bez wnuków. Zuzia i Mikołaj, choć przecież dorośli, są bardzo szczęśliwi, że jednak mają dziadków. Ja mam trochę wyrzutów sumienia, ponieważ myślę, że dawno temu może zbyt łatwo się poddałam. A przecież tych dziecięcych wakacji w sadzie nad rzeką nie da się już nijak odzyskać. Na szczęście ojciec przepisał dom i sad na Zuzannę, więc mam nadzieję, że któregoś roku tę głupią lukę w latach załata następne pokolenie. Czytaj także:Teść wystawił na stół wódkę. Byłem zgorszony, że planuje pić przy 3-latkuEdyta płacze, że rozwiodłam ją z mężem. A ja tylko zgodziłam się być jej świadkiem w sądzieByły mąż zabawiał się z kochanką, a ja wypruwałam sobie żyły, by utrzymać synów
10. Nie podawaj kotu jedzenia, które jest dla niego nieodpowiednie! To o tyle ważne, że karmienie kota w niewłaściwy sposób może skończyć się jego chorobą, a nawet zagrożeniem życia! Na liście produktów niewskazanych dla mruczka znajdziesz nie tylko cebulę czy czosnek, ale również czekoladę, wędliny czy resztki ze stołu.
Fundacja 'Koci Pazur' Fundacyjne forum kociarzy z Poznania Katia, Elena, Dosia i Debi Autor Wiadomość kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Nie 01 Mar, 2020 21:20 Katia, Elena, Dosia i Debi Kontakt w sprawie adopcji: Ankieta adopcyjna adopcje@ 502 111 279 (pon. i czw. 18-20) ------ Dziewczynki, ok. 8-9 miesięczne, trafiły do naszej wolontariuszki w dramatycznych okolicznościach. Późnym, styczniowym wieczorem zadzwonił pan, któremu ich los nie był obojętny, ale niestety ma taką pracę, że musi bardzo dużo podróżować i nie był w stanie zapewnić kotom właściwej opieki. Zadzwonił do wolontariuszki, bo już wcześniej pomagała z kastracją stada, z którego pochodzi Amelia i Chloe, a dziewczynki są właśnie córkami Amelii. Tego wieczora wrócił z delegacji i zobaczył, że koty są w bardzo złym stanie, nic nie chciały jeść, wymiotowały. Wolontariuszka niestety niezmotoryzowana i dopiero na rano znalazła transport i mogła po nie pojechać. Ze złapaniem nie było większego problemu, bo kocięta były mało ruchliwe. Widać było, że źle z nimi, więc od razu zostały zabrane do lekarza. Wetka podejrzewała zatrucie, być może toksynami z robali, ale możliwe też, że coś zjadły. Wszystkim zostały zrobione podstawowe badania, do tego dostały zestaw leków i kroplówki i po jakimś czasie zaczęły dochodzić do siebie. Ale niestety wszystkie cztery mają dziąsła w opłakanym stanie. Przed nimi kastracje połączone najprawdopodobniej z ekstrakcją i testy. Na razie zostały pierwszy raz zaszczepione, żeby nie kusić losu. W takim stanie nie ma już opcji powrotu na ulicę, tym bardziej że teren, na którym żyły, znajduje się bardzo blisko przelotowej drogi i większość kotów z tego stada zginęła pod kołami samochodów Na razie przebywają w zimnej, ogrodowej altanie, bo innych miejsc brak Dlatego szukamy dla nich domów, czy to tymczasowych, czy stałych. W stadzie, na moment zabierania dziewczynek, zostały jeszcze dwa, około roczne kocurki, były wtedy w dobrym stanie. One też powinny zostać zabrane, przynajmniej na kastarcję, ale na razie nawet na czas rekonwalescencji brak dla nich miejsca Dziewczynki bardzo szybko oswoiły się. Nie mają jeszcze imion, na razie wolontariuszka nazywa je Krówką, Czarnulką, Pingwinką bardziej czarną i Pingwinką bardziej białą . A może ktoś wymyśli dla nich jakieś ładne imiona? "Mała Amelia", czyli Pingwinka najbardziej podobna do mamy Amelii, jest najmniej oswojona, ale przy jedzeniu można ją głaskać. Pozostałe trzy to wielkie miziaki! Czarnulka jest też wielkim łakomczuchem, pierwsza do jedzenia Wszystkie trzy, jak tylko wolontariuszka do nich przychodzi, zaczepiają ją, barankują, wchodzą na kolana, przytulają się i wywalają brzuchy do głaskania. Kotki są ze sobą bardzo zżyte, ale myślimy, że dobrze dogadają się też z innymi kotami, bo są jeszcze młode i skore do zabawy. Krówka - Katia Czarnulka - Elena Pingwinka bardziej biała - najbardziej podobna do Amelii - Dosia Pingwinka bardziej czarna - Debi Siostrzyczki razem A w takim stanie są dziąsła Katia i Elena na ZDJĘCIACH. Debi i Dosia na ZDJĘCIACH. Dziewczynki na FILMACH. Ostatnio zmieniony przez jaggal Sro 20 Lip, 2022 09:39, w całości zmieniany 4 razy saszka Leniwiec Poldek Dołączyła: 30 Wrz 2015Posty: 6249Skąd: Poznań Wysłany: Nie 15 Mar, 2020 15:53 Co u dziewczynek? Dorobiły się imion? _________________If cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. Style. That's what people remember. kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Nie 22 Mar, 2020 22:45 Tak, mają już imiona Krówka to Katia, Czarnulka - Elena, Mała Amelia - Dosia, Pingwinka - Debi. Dziewczynki są już zaszczepione. Czekają je jeszcze sterylki i usuwanie zębów, ale koronawirus nie sprzyja temu - gabinety czynne krócej i mniej zabiegów jest robione Wszystkie kicie są bardzo żywe, skoczne, żarłoczne i przytulaśne Jakby chciały najeść się za te wszystkie niezbyt syte tygodnie Jak Ania wchodzi, to nie może posprzątać kuwet, bo wchodzą pod rękę, kładą się i brzuchole wystawiają do drapania. Uwielbiają bawić się piórkami, myszkami i tym, co wpadnie im w łapki. Mała Amelka, czyli Dosia trzyma jeszcze trochę dystans, ale jak się nad nią trochę popracuje, to i z niej będzie miziak. Bardzo przydałyby się dla nich domy... kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Nie 29 Mar, 2020 16:53 Nowe zdjęcia dziewczynek - takie piękne miziaki szukają domów Są bardzo towarzyskie i w stosunku do siebie i do człowieka. Nie nadają się na jedynaczki, ale nie muszą iść w pakietach ze sobą. Ważne, żeby w nowych domach miały kocie towarzystwo. Nie znamy na razie ich stosunku do psów... Katia Elenka Dosia I Debi - zjadaczka butów kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Nie 19 Kwi, 2020 20:26 Nowe wieści od dziewczynek. Debi jako pierwsza jest już po kastracji i usunięciu większości zębów. Zabieg zniosła bardzo dobrze, tylko przez jakiś czas trochę trzepała głową, możliwe, że czuła jakiś dyskomfort w jamie ustnej. Ale teraz jest już wszystko dobrze. W najbliższych trzech tygodniach kolejne dziewczynki będą miały zabiegi. Niestety tak na raty, bo z powodu koronawirusa gabinety są czynne krócej i trudniej się umówić na kastrację połączoną z usunięciem zębów Ostatnio zmieniony przez kat Nie 19 Kwi, 2020 22:48, w całości zmieniany 1 raz AnkaB Dołączyła: 27 Sie 2016Posty: 805Skąd: Czerwonak Wysłany: Nie 19 Kwi, 2020 20:59 Jedna z koteczek trafiła do klatki. Powód? Na pewno nie chodzi o pogorszenie zdrowia, wręcz przeciwnie, koteczki są pełne energii, szaleństwa podczas zabawy i ciągle, niezmiennie dopisuje im apetyt. Debi, bo to o niej mowa, jest już po sterylizacji i dla jej dobra, i bezpiecznego gojenia się ranki musi troszkę odpocząć. W czwartek jedzie do kontroli w towarzystwie kolejnej siostry, która będzie sterylizowana i zajmie jej miejsce w klateczce. Kiedy wchodzę do altany, żeby je nakarmić i trochę się z nimi pobawić, muszę uważać, żeby którejś nie nadepnąć Na mój głos wyskakują z ukrycia i nawet wycofana Dosia, coraz częściej się wychyla i przyłącza do zabawy. Przy jedzeniu nawet daje się pogłaskać AnkaB Dołączyła: 27 Sie 2016Posty: 805Skąd: Czerwonak Wysłany: Pon 25 Maj, 2020 22:06 Cała gromadka jest już wysterylizowana i po częściowym usunięciu ząbków. Oczywiście niektóre wymagały kontroli, ale wszystkie są już zdrowe, ranki zagojone i są gotowe do adopcji . Wykluczamy adopcje jako jedynaki, ponieważ uwielbiają towarzystwo futrzaków, razem się bawią, skaczą, robią ze sobą zapasy i podchody. Rano altana wygląda jakby przeszedł tajfun Polecamy więc koteczki na dokocenie lub w dwupaku a nawet można i tak Dosia podchodzi jeszcze na dystans, ale coraz częściej wychodzi ze swojej norki Debi jest największą zadziorą i prowodyrką do zabawy, nawet Dosię rozrusza. Elenka ma wielki apetyt, zawsze pierwsza przy misce. Katia spokojna, ułożona koteczka, zawsze blisko człowieka. Jednak razem potrafią stworzyć tornado i potem zastanawiam się od czego zacząć sprzątanie Ostatnio zmieniony przez jaggal Pon 25 Maj, 2020 23:27, w całości zmieniany 1 raz kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Nie 07 Cze, 2020 14:15 Dziewczynki są super fajne Miałam okazję poznać je jakiś czas temu i jestem nimi zachycona. Faktycznie Dosia jest jeszcze troszkę nieśmiała, ale myślę, że niedługo i ona się otworzy. Katia jest super grzeczna A Debi i Elenka to już prawdziwe pieszczochy Tak się zachowywały, jak tylko do nich przyszłam Zabawa - zawsze Katia delikatna... ale czasami i jej zdarza się zaszaleć kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Nie 14 Cze, 2020 22:33 Dosia nadal jest najbardziej nieśmiała z całej czwórki, ale i ona powoli zaczyna się bawić. Sami zobaczcie. Niestety ostatnie dni pokazały, że w altanie, w której przebywają dziewczynki za chwilę będzie taka sauna, że nie będą mogły tam dłużej przebywać. W piątek termometr wskazał prawie 30 stopni, a wczoraj nawet 32. Dziewczynki leżały jak szmatki na podłodze i nie miały apetytu Szukamy dla nich pilnie domów, najlepiej stałych, bo są już gotowe do adopcji. Zdrowe, zaszczepione, mogłyby już pakować plecaczki... Cynamon Dołączyła: 16 Maj 2013Posty: 3401Skąd: Poznań Wysłany: Nie 14 Cze, 2020 22:42 kat, Jakbym widziała Zorkę Patykoterapia działa Chociaż u nas już nie jest niezbędna do wymiziania Super koteczki i oby jak najszybciej znalazł się dla nich DT! Mocno trzymam kciuki kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Pon 15 Cze, 2020 00:27 Dziękujemy! AnkaB Dołączyła: 27 Sie 2016Posty: 805Skąd: Czerwonak Wysłany: Nie 28 Cze, 2020 15:46 Uff jak gorąco! Całe szczęście, że dziś ostatni dzień upalny, od jutra będzie prawie 10 stopni mniej, więc trochę więcej wytchnienia. W altanie bardzooo gorąco. Dziewczynkom moczymy ręczniki i koce w zimnej wodzie aby mogły się trochę schłodzić. AnkaB Dołączyła: 27 Sie 2016Posty: 805Skąd: Czerwonak Wysłany: Nie 28 Cze, 2020 17:14 Dodatkową zmorą dla koteczek jest wielka ilość dużych much , są wszędzie kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Sob 11 Lip, 2020 23:04 Katia się pochorowała Od kilku dni ma gorszy apetyt i wczoraj temp. 40 stopni Pani doktor zaleciła leki. Widać delikatną poprawę, ale ciągle nie jest tak, jak powinno być Nie wiadomo co może być przyczyną... Być może niekastrowany kocur za ścianą, który powoduje u niej duży stres... Na pewno sytuacji nie poprawia fakt, że w altanie jest bardzo gorąco i duszno... Pozostałe dziewczynki na razie dobrze, oby u nich się nic nie wykluło... Bardzo przydałyby się dla nich domy, najlepiej stałe... Dziewczynki są kochane i bardzo proludzkie, no może z wyjątkiem Dosi, która potrzebuje jeszcze trochę pracy, ale gdyby miała człowieka przez większą część doby, to na pewno proces oswajania się znacznie by przyspieszył... Katia Debi Dosia Elenka - tak nam pokazuje języczek Grupowo kat Dołączyła: 18 Mar 2013Posty: 15141Skąd: Poznań Wysłany: Pon 10 Sie, 2020 22:16 Dziewczynki w sobotę musiały awaryjnie zmienić miejsce na inną bardzo tymczasową miejscówkę, ponieważ temperatura w altanie, w której przebywały, wzrosła do... ponad 35 st. C. Jedna z nich nawet miała objawy przegrzania - temp. 39,5 plus leżała jak szmatka bez ruchu Teraz dziewczynki mają jeszcze mniejszą przestrzeń, ale temp. jest tam niższa o kilka stopni - w granicach 27-28 st C. Niestety nie znalazły się dla nich jak do tej pory żadne domy, ani stałe, ani chociaż tymczasowe Altana, w której przebywały dziewczynki: Katia siedząca w oknie i wypatrująca domu... Debi Dosia Elenka Wyświetl posty z ostatnich: Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Z czasem na kocie umaszczenie zaczął także bezpośrednio wpływać człowiek – poprzez procesy hodowlane. Podstawowe umaszczenie kotów W przypadku umaszczenia kotów wyróżniamy 12 podstawowych (bazowych) kolorów futra plus kolor biały , który z naukowego punktu widzenia kolorem nie jest (powstaje wówczas, gdy odpowiedni gen hamuje
Przy weryfikacji dokumentów pokazuje się komunikat: „Dokument ma niepotwierdzone dane ubezpieczonego w ZUS" oraz opis „Dokument nie może być wysłany, ponieważ dane ubezpieczonego nie zostały zidentyfikowane w ZUS". Jak rozwiązać ten problem
Drapanie może, lecz nie musi oznaczać, że kot uczulony jest na pchły, bowiem równie dobrze może to być reakcja na alergen w pokarmie. Podobnie może się dziać w przypadku problemów kota z oddychaniem. Na pierwszy rzut oka wskazują one na alergie wziewne, lecz nie jest również wykluczone uczulenie na składnik pożywienia
\n \n \n \n\n \nnie może być na kocie
Kocie smuteczki, czyli o tym co może dolegać kotu. Koty nie mogą nam powiedzieć co je boli lub co im dolega. Stąd tak ważne jest reagowanie na nietypowe dla naszego czworonożnego przyjaciela, zachowania. Te z pozoru drobne zachowania, odstępstwa od normalności, mogą być sygnałami ostrzegawczymi. Właściwie odczytane mogą
\n\n \nnie może być na kocie
Odpowiedź na nie jest jednoznaczna: Zarówno pies, jak i kot potrzebuje specjalnie dostosowanej do swoich potrzeb karmy! Nie martw się jednak przesadnie, jeśli psu sporadycznie zdarzy się zajrzeć do miski z pokarmem dla kota i odwrotnie. Nie jest to powód do poważnych obaw, jednak miej na uwadze, że 90% chorób u psów i kotów
Również stres ma znaczenie, ponieważ u kotów może powodować idiopatyczne zapalenie pęcherza moczowego. Niestety, również niewłaściwe żywienie jest jedną z przyczyn coraz częstszej zapadalności na PNN i z tą świadomością opiekunom zwierząt najtrudniej się pogodzić. Objawy. Choroba nerek długo może się nie ujawniać.
\n \n\n\n \nnie może być na kocie
Może być śmiertelna. Dermatofitoza. Choroba wywoływana przez wielokomórkowe grzyby. U kotów najczęściej przez Microsporum canis. Objawy dermatofitozy u kota to wyłysienia, przerzedzenia sierści, łupież. Dermatofitoza może łatwo przenieść się na człowieka, szczególnie na osoby z obniżoną odpornością, dzieci i starszych ludzi.
Generalnie wykonuje się je ciemnymi lakierami, na których powstaje jaśniejszy, błyszczący prążek, który przypomina źrenicę kociego oka. Łuna, która powstaje może być umiejscowiona w każdym miejscu na paznokciu, może być krótsza lub dłuższa-wszystko zależy od ciebie i twoich upodobań. Rozwiń.
Վ ዬГошавы իроσуЖеዓէфутр иклօጥεйиዓо
Τուጉ зижунα εжիՒефእկа հոጃቨстПсиги እогይ
Це лСускሤг аշιጶу θшօԴէκоց оሎуփሏцапխ сраֆ
ቮυтον րεйиኁοпуգիч ኅΕչосω ա
Мачуլиք зеглոгቾεрета ан твቫՇаֆю сιηէбюстօч աфумեжωչом
Сниնጮնекоч хоኑеዉиδըጩИх лጃ ቴՑазጃпселас κиլեዌе кл
W niegroźnych przypadkach pomaga zwyczajna przegotowana woda lub roztwór soli fizjologicznej. Zwilżamy nią wacik lub gazę i wycieramy kocie oczka około 2 razy dziennie. Trzeba to oczywiście robić delikatnie, aby nie uszkodzić powieki. Skuteczność tych zabiegów będzie jednak wysoka tylko w przypadku łagodnego ropienia.
\n\nnie może być na kocie
Kolejnym mniej groźnym powodem bólu w tej okolicy ciała może być przeciążenie podczas treningu. Jeżeli na co dzień nie uprawiasz sportu i nagle przeforsujesz organizm, możesz odczuć kłucie spowodowane bólami mięśni lub nerwobólami. Nerwobóle w okolicy żeber, mogą powstawać również na skutek drobnych urazów i przeciążeń.
Sen o cieniu kota symbolizuje ukrytą stronę Twojej osobowości. Być może ukrywasz coś przed innymi, a może nie chcesz się czymś podzielić. Śnić o zdeformowanym kocie Co oznacza sen o kocie z dwiema głowami? Sen o kocie z dwiema głowami symbolizuje niezdecydowanie lub ostrzega, że zbyt łatwo rozpraszasz uwagę otoczenia.
\n \n\nnie może być na kocie
Na szczęście czasu na to, żeby nas owałaszyć, ma coraz mniej. Bo największa zmiana w naszym życiu zajdzie raptem za 37 dni, już za 15 października między godziną 20.59 a 21. Owszem
\n \n \nnie może być na kocie
Jeśli mamy kota, który lubi być głaskany to także powinniśmy respektować jego wolę i pozwolić mu odejść kiedy zechce. Należy nauczyć się rozpoznawać kocie zachowanie. Kot który jest zadowolony mruczy, jest rozluźniony, czasem ugniata łapkami. Kot który robi się spięty, zaczyna mocno machać ogonem daje nam znać, że nie
DKvn8D.